Podobnie jak w przypadku obozu w Oświęcimiu, Treblinka dzieliła się na dwa obozy – pierwszy z nich, obóz pracy Treblinka I tworzy olbrzymie cmentarzysko kilku tysięcy ludzi, przeważnie Polaków, zmuszanych do pracy ponad siły.
Z kolei obóz Treblinka II powstał specjalnie jako ośrodek masowej zagłady. Kiedy przybywały pociągi z więźniami, nakazywano im przygotować do kąpieli. Zamiast do łaźni ludzi prowadzono do komór gazowych. Po upływie 15 minut nikt już nie żył, a ciała ofiar natychmiast palono.
Wśród ofiar tej „fabryki śmierci” znalazł się znany pedagog i przyjaciel dzieci, Janusz Korczak (prawdziwe nazwisko: Henryk Goldszmit). Korczak postanowił, że nie opuści w godzinie śmierci dzieci, którymi opiekował się w prowadzonym przez siebie sierocińcu w warszawskim getcie i wraz z nimi zakończył życie w jednej z 13 komór gazowych.
Dziś w Treblince nie ma wiele do zobaczenia, brakuje wstrząsających eksponatów, zrekonstruowanych komór gazowych, przewodników. Na terenie byłego obozu znajduje się natomiast 17 000 granitowych kamieni z nazwami miejscowości, z których przyjeżdżały transporty. Treblinkę powinni odwiedzić turyści pragnący lepiej zrozumieć holocaust, choć każdemu, kto się tu raz znajdzie, jeszcze długo będzie towarzyszyć wspomnienie tego miejsca - cierpień i śmierci tak wielu istnień ludzkich.